"O poranku"- wystawa makrofotografii Leszka Wygachiewicza
Czy wiedzieli Państwo, że aby zrobić zdjęcie pająka, motyla czy mrówki trzeba czasami na to poświęcić nawet kilka godzin...?
Ale to nie wszystko, najpierw trzeba zerwać się bladym świtem albo raczej w środku nocy, dojechać do lasu lub na śpiącą jeszcze łąkę, odnaleźć „obiekt", przyjąć odpowiednią pozycję
i robić fotki. Wydawać by się mogło, że to wszystko. Ale nie jest to wcale takie proste... Czasami bywa tak, że nawet z kilkudziesięciu zdjęć żadne nie będzie zadawalające. Skąd o tym wszystkim wiem?
Otóż 23 czerwca 2010 r. w Krasnobrodzkim Domu Kultury odbył się wernisaż makrofotografii Leszka Wygachiewicza, pasjonata, który fotografią interesuje się już od najmłodszych lat, kiedy to bacznie się jej przyglądał, obserwował i kodował w pamięci najpiękniejsze obrazy.
W 1999 roku postanowił utrwalać to, co go fascynuje i wtedy właśnie na poważnie zaczęła się jego przygoda z fotografowaniem. Zaczynał od fotografii analogowej na diapozytywach, jednak najbardziej bliska stała się mu makrofotografia i fotografia krajobrazu.
Efekty jego pracy można podziwiać w Krasnobrodzkim Domu Kultury, gdzie jak wspomniałam wcześniej odbył się wernisaż jego wystawy zdjęć zatytułowany „O poranku".
Sam autor obecny na wystawie opowiedział o swojej pasji i o szczegółach związanych z realizacją swojego hobby. Odpowiadając na pytania obecnych na wystawie miłośników fotografii zdradził szczegóły przygotowywania się do każdej sesji w plenerze, o niedogodnościach przy robieniu tego rodzaju zdjęć, ale także o niesamowitej satysfakcji, kiedy wywołując fotki (cyfrowy negatyw) widzi to, czego nie dostrzegł w obiektywie aparatu.
„O poranku"- to wystawa fotografii owadów, pajęczaków i przyrody, która została uchwycona w kadrze na roztoczańskich łąkach.
Podczas krasnobrodzkiego wernisażu oprócz samej wystawy można było obejrzeć pokaz diaporam o tej samej tematyce.
Ale to nie wszystko, najpierw trzeba zerwać się bladym świtem albo raczej w środku nocy, dojechać do lasu lub na śpiącą jeszcze łąkę, odnaleźć „obiekt", przyjąć odpowiednią pozycję
i robić fotki. Wydawać by się mogło, że to wszystko. Ale nie jest to wcale takie proste... Czasami bywa tak, że nawet z kilkudziesięciu zdjęć żadne nie będzie zadawalające. Skąd o tym wszystkim wiem?
Otóż 23 czerwca 2010 r. w Krasnobrodzkim Domu Kultury odbył się wernisaż makrofotografii Leszka Wygachiewicza, pasjonata, który fotografią interesuje się już od najmłodszych lat, kiedy to bacznie się jej przyglądał, obserwował i kodował w pamięci najpiękniejsze obrazy.
W 1999 roku postanowił utrwalać to, co go fascynuje i wtedy właśnie na poważnie zaczęła się jego przygoda z fotografowaniem. Zaczynał od fotografii analogowej na diapozytywach, jednak najbardziej bliska stała się mu makrofotografia i fotografia krajobrazu.
Efekty jego pracy można podziwiać w Krasnobrodzkim Domu Kultury, gdzie jak wspomniałam wcześniej odbył się wernisaż jego wystawy zdjęć zatytułowany „O poranku".
Sam autor obecny na wystawie opowiedział o swojej pasji i o szczegółach związanych z realizacją swojego hobby. Odpowiadając na pytania obecnych na wystawie miłośników fotografii zdradził szczegóły przygotowywania się do każdej sesji w plenerze, o niedogodnościach przy robieniu tego rodzaju zdjęć, ale także o niesamowitej satysfakcji, kiedy wywołując fotki (cyfrowy negatyw) widzi to, czego nie dostrzegł w obiektywie aparatu.
„O poranku"- to wystawa fotografii owadów, pajęczaków i przyrody, która została uchwycona w kadrze na roztoczańskich łąkach.
Podczas krasnobrodzkiego wernisażu oprócz samej wystawy można było obejrzeć pokaz diaporam o tej samej tematyce.







